Czy warto zapłacić 600 zł za golarkę elektryczną?

Laptopy, tablety, telefony. Gdziekolwiek spojrzeć, wszędzie testy nowych urządzeń mobilnych. A przecież mało kto zmienia komputer czy telefon częściej niż raz na rok lub dwa lata. A jak często się golicie? Pora zająć się życiowymi problemami. Czy warto inwestować niemałą kasę w sprzęt, którego jedyną funkcją jest usuwanie owłosienia z męskiej twarzy?

Męski zarost to niezbity dowód na to, że Matka natura lubi robić swoje dzieci w konia. Kilkunastoletni młodzieniec z niecierpliwością wyczekuje pierwszych kłaczków na brodzie, bo – jak sądzi – zmienią go one w mężczyznę. Niedługo po tym, jak hormony zaczną działać, zaczyna jednak rozumieć, jak podle został wyrolowany przez własny organizm. Od teraz do końca życia będzie musiał regularnie poświęcać część poranku, by usunąć niepotrzebne owłosienie z twarzy. Do diabła z takim atrybutem męskości.

Przed goleniem nie da się jednak uciec (nie uwzględniam skrajnych przypadków), a żeby się golić, potrzebujemy sprzętu. Tu z pomocą przychodzą przedsiębiorcy, którzy odkryli, że na tej prostej czynności można zrobić niezły biznes.

Golenie golących się?

Na powtarzalnych i nieuniknionych czynnościach można dobrze zarobić. Firmy, które produkują akcesoria do golenia, od dziesięcioleci przekonują klientów, że dopiero TA NOWA GENERACJA maszynek sprawi, że skóra będzie gładka jak pupa niemowlaka.

Ewolucja golarek Gillette. źródło: www.nextnature.net

Naprawdę nie przestaje mnie to zadziwiać – dwa ostrza golą OK, trzy są lepsze, jednak dopiero cztery zapewniają pełny komfort. Oczywiście największy wtedy, gdy rączka maszynki wibruje, a system amortyzacji ostrzy ma poziom skomplikowania zawieszenia luksusowego samochodu. Tak jest w wypadku maszynek tradycyjnych. A co z golarkami elektrycznymi?

Jeśli wierzyć informacjom na stronach producentów, mój laptop i smartfon nie mają łącznie tylu zaawansowanych rozwiązań co elektryczne golarki z topowych linii. Wszystkie tylko po to, by skóra twarzy była gładka.

Gdy zaproponowano mi test Brauna 5030s, pomyślałem sobie: wreszcie dowiem się, czy warto zapłacić za golarkę kilkaset złotych, czy producenci poza zarostem dokładnie golą także portfele swoich klientów.

Zobacz również: Telewizor Samsunga z zakrzywioną matrycą

Do testów! Kto będzie się golić?

Rzadki zarost u dorosłego mężczyzny jest dość kłopotliwy. Facet z gęstym zarostem po kilku dniach bez golenia wygląda jak bohater filmu o policjantach z lat osiemdziesiątych. Właściciel zarostu wyspowego po takim samym czasie będzie mieć image dworcowego beja. Niestety, zaliczam się do tej drugiej grupy.

Gęstość mojego zarostu na skali Kojaka

Na co dzień używam jednorazówek ze średniej półki. Opakowanie za ok. 30 zł starcza mi na kwartał. Miałem już romans z golarkami elektrycznymi, ale zakończył się rozczarowaniem. Dostałem kiedyś podstawowy model Brauna, który golił tak nieskutecznie, że zacząłem wątpić w dobre intencje obdarowującego.

Przed rozpoczęciem testów golarki Brauna z serii 5 zaopatrzyłem się także w starszy model Philipsa (AT750/16), żeby mieć punkt odniesienia. Urządzenia należą do różnych segmentów. Chciałem jednak sprawdzić, jaka jest różnica w komforcie i dokładności golenia między sprzętem za nieco ponad 200 zł i blisko 700 zł.

 

Golarka 5030s – budowa i akumulator

Golarka z nowej serii 5 Brauna wygląda naprawdę elegancko. Zrobiono ją z solidnego tworzywa oraz gumy. Uchwyt jest ergonomiczny i urządzenie dobrze leży w dłoni. Głowica oraz ostrza są ruchome. Osoba, która wyda ponad 600 zł na golarkę, powinna czuć się co najmniej tak, jak po zakupie niemałej butelki perfum Guerlain. Braunowi efekt udało się osiągnąć.

Golarka ma wysuwany trymer i suwak blokujący lub zwalniający ruch głowicy. Jest wodoodporna, co ułatwia czyszczenie.

Braun chwali się, że akumulator można naładować w mniej więcej godzinę, po czym powinien wystarczyć na ponad 40 minut ciągłej pracy. Deklaracja producenta jest bliska prawdy. Po jednym ładowaniu używałem golarki przez kilka tygodni. Co więcej, wystarczy podłączyć rozładowaną golarkę na kilka minut do prądu, by zyskać wystarczającą ilość energii na kilkukrotne golenie. Za jakość wykonania i wydajność akumulatora należy się producentowi pochwała.

Golenie

Ci, którzy twierdzą, że golenie maszynkami elektrycznymi jest wygodniejsze niż maszynkami klasycznymi, w gruncie rzeczy mają rację – nie trzeba smarować się pianką ani uważać, by się nie zaciąć, no i można się golić nawet w samochodzie. Z drugiej strony często mówi się, że golą mniej dokładnie i mogą powodować podrażnienia. W tym także jest sporo prawdy.

W moim wypadku zarówno Philips, jak i Braun z serii 5 goliły niemal tak samo dokładnie jak mechaniczne maszynki. Tylko gdzieniegdzie – na krawędzi żuchwy czy szyi – zwykła maszynka radziła sobie minimalnie lepiej. Trzeba jednak wziąć poprawkę na gęstość mojego zarostu. Sądzę, że osoby, które mogłyby wyhodować brodę jak Rumcajs, mogą zupełnie inaczej ocenić ich skuteczność.

Żeby ogolić się w miarę dokładnie, musiałem chwilę poeksperymentować z ustawieniem głowicy maszynki Braun względem twarzy. Z Philipsem nie było tego problemu. Komfort golenia golarką Braun był jednak zdecydowanie wyższy – głowica Philipsa raz na jakiś czas mocno szarpała zarost. Efekt był taki jak podczas golenia nieostrą maszynką tradycyjną. Przez długi czas miałem z tego powodu podrażnioną skórę.

W wypadku Brauna golenie szło gładko i bezboleśnie. Na początku korzystania z golarki także miałem podrażnioną skórę, jednak było to spowodowane przejściem z golenia na mokro na golenie na sucho. Wyższość 5030s nad AT750/16 była odczuwalna podczas golenia kilkudniowego zarostu. Golarka Brauna radziła sobie z nim zdecydowanie lepiej.

Wnioski

Po nie najlepszych doświadczeniach z budżetową golarką elektryczną byłem przekonany o wyższości tradycyjnych maszynek, które są tanie, golą dokładnie i – przynajmniej u mnie – nie powodują podrażnień. Po kilkutygodniowych testach dwóch modeli z wyższej półki zmieniłem jednak zdanie. Oba urządzenia były wygodne w użyciu, goliły szybko i dość precyzyjnie.

Urządzenie Brauna jest bez wątpienia lepsze od Philipsa. AT750/16 ma mniej wydajny akumulator i szarpie zarost podczas golenia. Gdybym jednak miał kupić jedno z nich, zdecydowałbym się właśnie na Philipsa. Golenie jest mniej komfortowe, ale — w moim wypadku — wystarczająco dokładne, a urządzenie kosztuje trzykrotnie mniej niż 5030s.

Braun 5030s będzie lepszym wyborem dla osób, które mają mocny zarost. To także dobra propozycja dla tych, którzy dużo podróżują lub mają wrażliwą skórę – golarka została wyposażona w bardzo wydajną baterię i szybko się ładuje, a głowicę zaprojektowano w taki sposób, że golenie nie powoduje podrażnień. Czy jest warta 600 zł? Sądzę, że tak. Nie znaczy to jednak, że każdy powinien inwestować w tak drogi sprzęt.

 

 

Podziel się:

Także w kategorii Technologie:

Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa Najlepsze śmigłowce szturmowe dla polskiej armii Szok i skandal. Okazało się, że w polskich magazynach Amazona trzeba "zapieprzać" PlayStation w Polsce - czym konsola podbiła serca Polaków? Yandex Browser, czyli rosyjska przeglądarka przyszłości. Warto zobaczyć! Nie tylko Project Ara. Puzzlephone też pozwoli zbudować własnego smartfona - w łatwiejszy sposób! Polski wynalazek: Clime. Niepozorna pastylka podłączy nasz świat do Internetu Tarcza Polski - największy polski program zbrojeniowy. Na co wydamy 26 mld? YouWare - człowiek jak bydło. Nowoczesna wizytówka czy ludzkie znakowanie? 11 zapomnianych konkurentów PlayStation: Jaguar, Amiga CD32, Apple Pippin i inne FES Watch - zegarek z e-papieru. Nie jest mądry, ale wygląda świetnie! Xbox One wykorzysta fitnessowe opaski? Strach się bać - Microsoft chce wiedzieć o nas za dużo! Do czego potrzebny jest Kickstarter? Żeby giganci mieli skąd brać pomysły Najlepsze myszy do gier – propozycje prezentowe na każdą kieszeń [zestawienie] Z naszych gadżetów znikną dziwne znaczki i napisy. E-Label to dowód na to, że rządzi nami biurokracja!