Detektor kamer - teoretycznie niezbędny gadżet tajnego agenta [test]

Szanujący się geek nie przejdzie obojętnie obok szpiegowskich gadżetów. No bo jak mógłby nie zainteresować się urządzeniami, które kiedyś rozpalały jego młodzieńczą wyobraźnię na równi z odkrytymi zdecydowanie później kobiecymi wdziękami?

Gadżetem ultraszpiegowskim był w naszym przekonaniu wykrywacz kamer, który zamówiliśmy ze sklepu Spy-Shop.pl.

Właściciel witryny tak opisuje działanie wykrywacza (zachowano pisownię oryginalną):

Wykrycie kamery jest niezależne od tego czy kamera jest włączona czy wyłączona. W urządzeniu został zastosowany podwójny czerwony laser o dużej mocy o długości fali 920 nm dzięki któremu odnalezienie kamer jest bardzo proste. Odbicie światła laserowego od matrycy kamery przechodzi przez układ optyczny obiektywu ulegając spolaryzowaniu i powoduje wyraźnie widoczne pulsujące odbite światło lasera.


Postanowiłem sprawdzić działanie urządzenia w warunkach bojowych, wcielając się w rolę agenta. Plan jest bardzo prosty: chcę potajemnie przedostać się gabinetu prezesa (mam nadzieję, że nie przeczyta tego tekstu…), przechodząc przez naszpikowane kamerami biurowe pomieszczenie. Jeśli wykorzystując detektor, zlokalizuję je wszystkie, akcję uznam za udaną.

 

Detektor w akcji

Trzymam w rękach urządzenie wielkości małej lornetki z jednym okularem. Jest zrobione z lakierowanego tworzywa, które raczej nie ma wojskowego atestu. Prawdę mówiąc, obawiam się, czy wytrzymałoby upadek, więc o robieniu numerów takich jak w "Mission Impossible" nawet nie myślę. Wciskam do środka garść paluszków i włączam detektor. Na zmianę zaczynają mrugać dwie czerwone diody (wątpię, czy mają one cokolwiek wspólnego ze wspomnianymi w opisie produktu laserami).

Zobacz również: Asus VivoBook S200

Efektem ubocznym ich pracy jest wypełnienie całego pomieszczenia pulsującym czerwonym światłem. Urządzenie nie pracuje więc dyskretnie. Gdyby w budynku była ochrona, nie musiałaby się bardzo natrudzić, żeby mnie zlokalizować. Po 5 minutach nawet mieszkańcy pobliskiego bloku zorientowaliby się, że coś jest nie tak, i wezwaliby policję. Załóżmy jednak, że lokal nie jest pilnowany, a w sąsiedztwie mieszkają ludzie z poważnymi wadami wzroku.

Zaczynam rozglądać się po pomieszczeniu. Wiem, że znajduje się w nim kilkanaście laptopów (każdy z kamerą), tyle samo smartfonów oraz jedna kamera filmowa, którą w sekundę zlokalizowałbym bez urządzenia nawet po całonocnej imprezie ze wschodzącymi gwiazdami rocka. Jak na złość, tylko ją „wykrywam” bez problemu. Gdy spoglądam w jej stronę przez okular (oczywiście po ustawieniu ostrości), w jej optyce wyraźnie odbija się pulsujące czerwone światło.

Żeby zlokalizować pozostałe kamery, muszę zbliżyć się do każdej z nich na taką odległość, że osoba, która później oglądałaby nagranie, zobaczyłaby moją twarz niemal tak dokładnie jak na zdjęciu paszportowym. Co więcej, w wypadku niektórych kamer muszę stanąć niemal na wprost nich, by pojawiło się pulsujące światełko, a jeśli mają naprawdę miniaturową optykę (jak w niektórych smartfonach), nawet to nie pomaga. Urządzenie po prostu ich nie wykrywa.

Raczej dla cywili

Jeśli jesteś tajnym agentem, detektor kamer nie jest urządzeniem dla ciebie. Nie ukryje twojej tożsamości, jeśli kamera, której szukasz, będzie w czasie rzeczywistym strumieniować gdzieś obraz. Nie jest dyskretny. Nie wykryje miniaturowych obiektywów. Czy jest więc bezużyteczny?

Niekoniecznie. Jeśli masz potrzebę oraz wystarczająco dużo czasu i cierpliwości, by metr po metrze przeczesywać pomieszczenie w poszukiwaniu pulsującego czerwonego światła, gadżet może ci się przydać. Jaką potrzebę? Być może jesteś prezesem firmy i chcesz sprawdzić, czy w pokoju hotelowym nie ma kamer, które nagrałyby twoje tajne spotkanie.

Być może jesteś niewierną żoną i chcesz upewnić się przed rendez-vous z kochankiem, czy podejrzliwy mąż nie umieścił w sypialni sprzętu nagrywającego. A może po prostu masz podejrzenie, że ktoś cię podgląda. Niestety, testowany detektor nie jest skuteczny w stu procentach. Na pytanie, czy warto zapłacić za niego ponad 900 zł, musicie odpowiedzieć sobie sami.

Testowany egzemplarz otrzymaliśmy ze sklepu Spy Shop.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Sprzedawca w sklepie komputerowym - zawód ograniczonego zaufania 8 cudów techniki z lat 90. Napęd ZIP, robot AIBO i pager BlackBerry. Pamiętasz je? Xanadu - zapomniany przodek WWW. Kto naprawdę wymyślił hipertekst? V3 - mordercza stonoga Hitlera. Największe działo drugiej wojny testowano w Międzyzdrojach Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Binairy Talk – dane zapisane w obłokach dymu. Odczytamy je laserem Niesamowity XC-120 Packplane: eksperymentalny samolot z lat 50. Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Technologiczne mity. Sony timer, czyli planowe starzenie produktów Najdziwniejsze maszyny II wojny światowej [cz. 2]. USA i Wielka Brytania To lata! Najdziwniejsze samoloty pionierów lotnictwa Najlepsze śmigłowce szturmowe dla polskiej armii Szok i skandal. Okazało się, że w polskich magazynach Amazona trzeba "zapieprzać" PlayStation w Polsce - czym konsola podbiła serca Polaków? Yandex Browser, czyli rosyjska przeglądarka przyszłości. Warto zobaczyć! Nie tylko Project Ara. Puzzlephone też pozwoli zbudować własnego smartfona - w łatwiejszy sposób! Polski wynalazek: Clime. Niepozorna pastylka podłączy nasz świat do Internetu Tarcza Polski - największy polski program zbrojeniowy. Na co wydamy 26 mld? YouWare - człowiek jak bydło. Nowoczesna wizytówka czy ludzkie znakowanie? 11 zapomnianych konkurentów PlayStation: Jaguar, Amiga CD32, Apple Pippin i inne FES Watch - zegarek z e-papieru. Nie jest mądry, ale wygląda świetnie! Xbox One wykorzysta fitnessowe opaski? Strach się bać - Microsoft chce wiedzieć o nas za dużo! Do czego potrzebny jest Kickstarter? Żeby giganci mieli skąd brać pomysły Najlepsze myszy do gier – propozycje prezentowe na każdą kieszeń [zestawienie]